search
top

Nowa zabawka, podobno do pracy

Udostępnij znajomym na Facebooku
Albo po prostu kliknij:

Kupiłem sobie czytnik iLiad. Zaciekawiony możliwościami tego urządzenia, postanowiłem przekonać się, na ile ułatwi mi pracę z różnymi dokumentami, tekstami i ebookami. To jest powód racjonalny (dla żony). A tak naprawdę, to jestem strasznym gadżeciarzem. I chciałem się pochwalić ;P

Przyznam się, że ręce mi drżały, gdy paczka do mnie dotarła i na własne oczy mogłem przekonać się, co to za cudo. Przed uruchomieniem, nie wyglądał zbyt ciekawie. Ale po naładowaniu baterii i wrzuceniu kilku ebooków zaczęła się przygoda z nową zabawką.


Na początku przeżyłem spore rozczarowanie. Okazało się, że dokumenty w formacie pdf, które sobie przerzuciłem z komputera są praktycznie nieczytelne – czcionka jest taka malutka, że ciężko to było czytać. Byłem zawiedziony, bo podobno można na iLiadzie zmieniać wielkość czcionki. Tak, można, ale nie pdfów. :( A na tym formacie mi najbardziej zależało.

Szybko jednak okazało się (niezła pomoc techniczna), że za pomocą bezpłatnego programu Mobipocket Creator łatwo mogę sobie przygotować pdfy z większą czcionką, które znakomicie się czyta. Trochę jest z tym zabawy, bo nie da się edytować samego pdfa. Ja robię to tak: najpierw konwertuję sobie plik pdf za pomocą Mobipocket Creator, następnie otwieram plik html w OpenOffice. Zmieniam wielkość czcionki na 22 i eksportuję dokument do formatu pdf. I już :)

Zawsze marzyłem o tym, by ebooka poczytać sobie w fotelu, a nie ślęczeć przed monitorem komputera. Zwłaszcza, że mój wzrok nie jest najlepszy i powinienem tego unikać – a czytam bardzo dużo. No i mój świat zmienił się na lepsze :)

Przez ostatnie dwa tygodnie miałem dużo do czynienia z lekarzami, co do tej pory oznaczało bezczynne warowanie pod drzwiami gabinetów przez długie godziny. Tym razem było inaczej. Mogłem teraz spokojnie czytać sobie ebooki i artykuły z Internetu, na co zawsze brakowało mi czasu.

No tak, podobno iLiad miał mi służyć do pracy :)

A i służy. Do tej pory, gdy pracowałem na jakimś większym tekstem, miałem do dyspozycji jedną z dwóch metod.

Pierwsza z nich, to wydruk wszystkich potrzebnych materiałów i praca z wieloma kartkami i notatnikami. Nie było to najwygodniejsze, a po pracy zostawała mi spora ryza papieru do archiwizacji.

Druga metoda, czysto elektroniczna, to kilka otwartych okien OpenOffice’a, Firefoxa, czasem Thunderbirda, SEOnote, elektroniczne żółte karteczki na pulpicie i zwykły, papierowy notatnik, ponieważ tylko w ten sposób jestem w stanie zanotować swoje szybko biegnące myśli. Jakoś nie udaje mi się to na klawiaturze. Po kilku godzinach takiej pracy, oczy świeciły mi jak monitor.

Jeden z ostatnich projektów, postanowiłem zrealizować za pomocą iLiada. Wszystkie potrzebne materiały przekonwertowałem do pdfa (z wielką czcionką) i siadłem sobie wygodnie w fotelu. Dodam tylko, że większa część mojej pracy, to przeglądanie materiałów, wyszukiwanie ważnych informacji i notatki na tych materiałach. Samo pisanie, to już finał.

Możliwość robienia notatek, wprost na dokumentach, to genialna rzecz. Zdarzało mi się nie raz, że podczas czytania zapisywałem sobie ulotne pomysły albo swoje złote myśli na kartkach papieru albo w notatniku. I potem, jakimś cudem nie potrafiłem ich odnaleźć. A teraz wszystko znajdę w jednym miejscu.

Mam taki szablon do wpisywania podstawowych informacji o tworzonym projekcie. Do tej pory drukowałem go, albo wypełniałem w edytorze. Tym razem, informacje wpisywałem w fotelu, na ekranie iLiada. Podoba mi się to :)

Gdybym miał podsumować zalety czytnika iLiad, to byłyby to trzy punkty:

  • Mobilność – potrzebne dokumenty mam zawsze przy sobie i w mogę każdej chwili robić notatki, bezpośrednio na czytanym tekście. ILiad ma wielkość szkolnego zeszytu (A5) i nie tylko łatwo się go przenosi, ale też jest bardzo poręczny.
  • Wygoda – czytanie ebooków i dłuższych artykułów z Internetu w fotelu, bez pomocy nieporęcznego laptopa, to naprawdę świetna rzecz.
  • Zdrowie – nie wspomniałem o tym do tej pory, ale to naprawdę czyta się jak drukowaną książkę. Święcący monitor to przeżytek. Moje oczy się tak nie męczą, zwłaszcza, że jakoś tego druku jest doskonała – litery są bardzo wyraźne, a obrazki całkiem nieźle wyglądają.

Wady:

  • Przede wszystkim, brak skalowania czcionki w pdfach. Przeróbka nie jest trudna, ale jednak zabiera trochę czasu. Można szybko dokument przekonwertować do formatu mobi, ale wtedy nie da się robić na nim notatek.
  • Jak dla mnie bateria trzyma zbyt krótko. Przy intensywnym użytkowaniu starcza na jeden dzień. To o wiele dłużej niż laptop, ale na wypad pod namiotem się nie nadaje.
  • Zdarzyło mi się też na początku, że urządzanie kilka razy mi się zwiesiło o musiałem je resetować. Po jednym dniu użytkowania przestał się jednak wieszać.

Na razie nie znalazłem więcej wad, no może jeszcze poza jedną. Więcej czytam i mam mniej czasu dla żony…

Więcej informacji i szczegóły techniczne urządzenia można znaleźć na tej stronie

Udostępnij znajomym na Facebooku
Albo po prostu kliknij:

Liczba komentarzy: 20 do artykułu “Nowa zabawka, podobno do pracy”

  1. Jon pisze:

    Nie masz na co chłopie kasy wydawać ;)

  2. Tak właśnie powiedziała moja żona, gdy zobaczyła, co kupiłem :) Tak bardziej poważnie, to moja wygoda i zdrowie (oczy) są dla mnie naprawdę o wiele ważniejsze i cenniejsze.

  3. meksy pisze:

    czyt tym programem Mobipocket Creator można też zmienić czcionkę w płatnych ebookach? np. złotych myśli? z tego co się orientuję to są one zablokowane do edycji

  4. Dora pisze:

    Ja jednak pozostanę przy karteczkach przyklejanych na glośnikach, monitorze, szafce :) i notatniku ………i zwykłym długopisie :)
    Pozdrawiam

  5. @meksy: Niestety nie udało mi się zmienić czcionki w płatnych ebookach :( Czytać je można spokojnie tylko te małe literki… :(

  6. @Dora: Rozumiem Cię. Tylko drzew szkoda…

  7. Euryale pisze:

    Iliad hmm pierwsze słysze pewnie z błędem nawet napisałam czy to coś wspólnego ma z Homerem hahah;) Darku świetnie prowadzisz tego bloga

  8. @Euryale: Podczas startu urządzenia pojawia się na pierwszym planie spora księga, z napisem ILIAD, więc pewnie ma… :) Dziękuję za miłe słowa.

  9. Euryale pisze:

    Wyobraź sobie, że wczoraj zajrzałam jak to urządzenie wygląda..i na cenę również makabra 2600:) niezłe cacko, baterie ładują sie 3h troszkę długo. A jakie to e-booki przeglądasz?

  10. Czytam głównie ebooki (i dłuższe opracowania, które sobie przekonwertowałem do pdf) związane z tematyką copywritingu i marketingu internetowego. Przykładowo, ostatnio czytam sobie THE SECRETS OF A 10% CONVERSION RATE by Paul Hancox.

  11. Euryale pisze:

    Moim marzeniem jest praca w zawodzie copywritera. Jedni uważają, ze to się ma lub nie we krwi, a inni że stale trzeba się uczyć. A ty co o tym sądzisz?

  12. Myślę, że trzeba mieć we krwi i stale trzeba się uczyć. Zapytasz może: Skąd mam wiedzieć, czy mam to we krwi? Poznasz to po efektach i albo się zniechęcisz, albo będziesz rozwijać swoje umiejętności. Jeśli się nie poddasz i będziesz miała zadowalające efekty – to masz to we krwi :)

  13. Gadżet mnie zaciekawił – od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad czymś takim. Też brakuje mi przenośnego, małego i wygodnego pdf-readera. Zastanawia mnie tylko koszt tej zabawki – 2,5kPLN to sporo.

    Jaka jest przewaga Iliada nad np. Nokią 770 Internet Tablet (http://en.wikipedia.org/wiki/Nokia_770). Domyślam się, że Iliad jest po prostu tylko PDF readerem i dzięki temu jest łatwiejszy w obsłudze i w ogóle przyjemniejszy. Ale różnica w cenie jest znaczna. Myślałeś nad taką alternatywą?

  14. @Krzysztof Urbański: Jak dla mnie nie ma żadnego porównania. Największą zaletą iLiada jest wykorzystanie technologii e-ink – stąd taka cena, bo to ciągle nowość.

    Nic nie świeci Ci po oczach, czytasz tak, jak gazetę. Jeżeli dużo czytasz, to docenisz to bardzo szybko. Dla mnie to był zasadniczy argument i używając na co dzień iLiada, upewniam się że to był dla mnie strzał w 10, bo muszę dbać o wzrok.

    Poza tym – Nokia ma wyświetlacz 4,1 cala, a tu masz 8,1 :) . To jest tak, jakbyś czytał gazetę wielkości zeszytu szkolnego.

  15. pawel pisze:

    Otóż ja też mam iLiada od kilkunastu tygodni. Muszę Wam powiedzieć że komfort czytania naprawdę SUPER. Z tego co się orientuję to zaleta e-inku jest taka, że czytamy w świetle odbitym nie ekranem podświetlonym i to jest główna zaleta tej technologii. Czytałem o plikach PDF powyżej. Ja też zamieniam PDF na większą czcionke ale również korzystam z możliwości powiększenia na iLiadzie. Jest możliwość powiększenia tekstu jednorazowo na czytniku w pliku PDF. Też jest to jakieś wyjście i nie trzeba wtedy oddzielnie zamieniać w MobiCreatorze.

  16. czapa pisze:

    Czyżby to “syndrom Majewskiego”?

  17. @czapa: Co masz na myśli?

  18. czapa pisze:

    Miałem na myśli słynny ( swego czasu na cnebie) projektor Majewskiego :-)

  19. Nie zauważasz istotnej różnicy między jednym a drugim?

  20. czapa pisze:

    Ależ zauważam :) Ot, zażartowałem sobie. Bez urazy :)

Napisz swój komentarz

top